Dwie godziny czekali na karetkę - dziecko zmarło2009.10.05 Półtoraroczna Ania nie żyje. Wszystko wskazuje na to, że zmarła na sepsę. Jej trzyletni braciszek przez kilka dni walczył o życie w szpitalu. Czy śmierci dziecka można było zapobiec? Lekarz pogotowia wezwany dzień wcześniej podał dziecku czopek przeciwgorączkowy. I to wszystko. Nazajutrz na pomoc było już za późno. Objawy pojawiły się gwałtownie. W niedzielę (27 września) wieczorem, Ania dostała 40-stopniowej gorączki, wymiotowała, miała biegunkę. O godz. 19.30, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie. - Dyspozytorka powiedziała, że karetki nie wyśle, bo jest w Zielonej Górze - opowiada roztrzęsiona Paulina Drzewiecka z Brzeźnicy. - W końcu, gdy drugi raz zadzwoniłam, z wielką łaską...